Impresje ze stażu

Anna Długokęcka

          Siedzę. Przede mną pusta kartka. I trudne zadanie, napisać co zrozumiałam, czego się nauczyłam, jak wykorzystałam tydzień spędzony z Senseiem Inabą i Senseiem Arayą. W głowie galopuje mi tysiące myśli, jednak wszystkie są nieuchwytne, trudne do opisania słowami. Piszę pierwsze zdanie i kasuję. Znowu pusta kartka.  Zastanawiam się, myślę. Jak to? Przecież wszystkie słowa wypowiedziane przez Senseiów na treningach trafiły prosto w moje serce.  Słuchając miałam poczucie wagi wypowiadanych słów. Głębszej prawdy w nich ukrytej. Czułam je wszystkimi moimi zmysłami. Trafiały do mojej wyobraźni. Dlaczego teraz tak trudno jest napisać kilka prostych słów na temat tych nauk. W mojej głowie rodzi się dziwny rodzaj paniki, nie dam rady, nie napiszę, nie umiem poskładać tysiąca tych myśli w jedną logiczną całość…

chushin
           I w tym momencie czuję jak mój organizm zaczyna oddychać. Sam, niejako machinalnie. Głęboki wdech aż po czubek głowy. Chwila zatrzymania i powolny wydech. Oczy mam półprzymknięte, czuję jak powietrze przechodzi przez moje ciało wzdłuż kręgosłupa. 7, 12, 5, 5. To już nie samo powietrze, ten oddech skoncentrował moją wewnętrzną energię, czuję jak zmierza w dół, do centrum. Czuję jak moje myśli zaczynają się klarować. Biorę kolejny wdech. 7, 12, 5, 5. Dopasowuję się do rytmu otoczenia. Ciało się rozluźnia, czuję energię skoncentrowaną w dole brzucha, czuję centrum. Ogarnia mnie wewnętrzny spokój.

          Teraz już wiem, rozumiem. Poszukiwanie własnej, wewnętrznej równowagi poprzez oddech, wyzwolenie i zrozumienie własnej energii, stworzenie harmonii pomiędzy umysłem i ciałem, znalezienie centrum własnego ciała i… własnego życia. To są dla mnie najważniejsze przesłania nauczycieli z Shiseikanu. I niezależnie czy trenujemy z mieczem na sali treningowej czy piszemy trudny tekst podsumowujący tygodniowe seminarium, wewnętrzna harmonia, balans pomiędzy duszą i ciałem, wypracowanie własnego, silnego centrum to podstawa skutecznego działania.